Znieważenie funkcjonariusza

6

Często, z opowieści znajomych lub z doniesień medialnych możemy dowiedzieć się o trudnych do uzasadnienia interwencjach Policji lub Straży Miejskiej. Niejednokrotnie mamy też do czynienia z sytuacjami, w których to my sami zwracamy się do tych służb z prośbą o pomoc a reakcja stróżów prawa mocno odbiega od naszych oczekiwań. Nieraz, w skrajnych sytuacjach trudno jest utrzymać nerwy na wodzy i padają słowa zdecydowanie nieparlamentarne. To, z jakimi konsekwencjami możemy się spotkać za znieważenie funkcjonariusza opisuję w dzisiejszym artykule.

Prawne konsekwencje za znieważenie funkcjonariusza 

Wydawać by się mogło, że użycie nawet obraźliwego sformułowania wobec policjanta, który, po naszym zgłoszeniu dotyczącym kradzieży samochodu przyjeżdża po godzinie a następnie sprawia wrażenie zainteresowania wszystkim tylko nie odszukaniem złodziei, nie stanowi większego problemu. Przecież zawsze możemy ochłonąć i funkcjonariusza przeprosić.

Otóż musimy zdawać sobie sprawę, że jeżeli trafimy na policjanta lub strażnika miejskiego, który dobrze zna chroniące go przepisy prawa karnego i zechce z nich skorzystać możemy ponieść odpowiedzialność karną. Odpowiedzialność za przestępstwo, a nie wykroczenie. Wiąże się to z tym, że w wypadku skazania nas przez Sąd Rejonowy, Wydział Karny właściwy ze względu na miejsce, w którym dopuściliśmy się znieważenia funkcjonariusza publicznego (takim bez wątpienia jest policjant i strażnik miejski) i uprawomocnieniu się takiego wyroku będziemy odnotowani jako osoby karane, co stanowi poważny problem, choćby przy szukaniu pracy. Skutki zatarcia skazania, czyli uznania odbytej kary za niebyłą nastąpią w takim wypadku dopiero po upływie 10 lat (pięciu, jeżeli Sąd, który nas skazał uwzględni nasz wniosek), w przypadku skazania nas na karę pozbawienia wolności do roku, oraz po upływie 5 lat (3, przy uwzględnieniu wniosku), w przypadku skazania nas na karę grzywny lub ograniczenia wolności.

Te poważne sankcje wynikają wprost z art. 226 § 1 Kodeksu karnego, który stanowi:

Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Co w omawianej sprawie najistotniejsze, jak wynika to z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 roku (sygnatura akt. P 3/06), nie możemy odpowiadać na podstawie powyższego przepisu, w wypadku gdy znieważymy funkcjonariusza wtedy gdy nie wykonuje on swoich obowiązków służbowych (jest po służbie, nie wylegitymował się). Wtedy policjantowi lub strażnikowi miejskiemu przysługuje prawo skorzystania, tak jak każdej innej osobie dotkniętej naszymi obraźliwymi słowami kierowanymi pod jej adresem, z art. 216 Kodeksu karnego, który przewiduje wniesienie przez nich przeciwko nam prywatnego aktu oskarżenia. Co istotne ten przepis nie przewiduje już sankcji w postaci kary pozbawienia wolności a tylko grzywnę i ograniczenie wolności (polegające np. na nieodpłatnej pracy na cele społeczne przez określony czas i w określonym wymiarze godzin w tygodniu).

Niestety, w każdym innym wypadku, tj. najczęściej gdy policjant dokonuje czynności służbowych (w praktyce zawsze po tym jak się wylegitymuje i poprosi nas o cokolwiek), a my będziemy określać go słowami powszechnie uważanymi za wulgarne lub poniżające (niekoniecznie chodzi o wulgaryzmy, mogą to też być takie słowa jak nieuk, nieudacznik, sprzedawczyk) możemy liczyć się z postępowaniem karnym, które najczęściej oznacza karę grzywny lub ograniczenia wolności, oraz o czym już wspomniałem dużą niedogodność w postaci figurowania w Krajowym Rejestrze Karnym. Niestety, często sądy dają większą wiarę zeznaniom funkcjonariuszy, którzy mieli stać się ofiarą tego przestępstwa aniżeli oskarżonym wtedy, gdy nie udaje się znaleźć i powołać świadków zdarzenia. Ponadto, dzięki temu, że art. 226 Kodeksu karnego w § 2 każe stosować odpowiednio art. 222 § 2 Kodeksu (przestępstwo naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego), możemy liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary lub nawet na odstąpienie sądu od jej wymierzenia jeśli uda się nam udowodnić, że znieważenie miało związek z zachowaniem się funkcjonariusza, czyli, że po prostu zostaliśmy przez niego sprowokowani.

Podsumowanie

Nie mniej jednak, jak zostało to wykazane w niniejszym artykule, warto trzymać nerwy na wodzy i w obecności stróżów prawa, jak to ładnie określają poloniści, dbać o kulturę naszego języka. Oczywiście nikt nie odbiera nam prawa krytykowania działań policjanta lub strażnika miejskiego oraz każdego innego funkcjonariusza publicznego (warto pamiętać, że jest nim także nauczyciel !). Należy to jednak czynić bez epitetów odnoszących się personalnie do osoby, której działanie nam się nie podoba. Warto żądać od policjanta odnotowania naszych uwag co do jego czynności w notatce służbowej albo zgłaszać oficjalne pisma na komendzie. Nigdy jednak nie posuwajmy się do wulgaryzmów i innych słów uważanych powszechnie za obraźliwie. Konsekwencje za znieważenie funkcjonariusza mogą być bowiem dotkliwe. [FM_form id=”2″]

Udostępnij nas i pomóż nam się rozwijać!

absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wieloletni członek studenckiej organizacji pozarządowej o zasięgu międzynarodowym. Do jego głównych obszarów specjalizacji należą prawo cywilne, gospodarcze i konsumenckie. Posiada czteroletnie doświadczenie zdobyte w trakcie współpracy z dwoma kancelariami prawnymi oraz pracy w sądzie oraz organie administracji publicznej w Poznaniu. Posługuje się językiem angielskim w stopniu bardzo dobrym.